28.10.2013 Wersja do druku

Wciąż pali się do grania

Lata 80., jak mówi, to był najlepszy okres w jego życiu zawodowym. Grał wtedy w Teatrze Współczesnym w Szczecinie, później w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym w Koszalinie. - Aktor dojrzewa około czterdziestki. Jeśli ten czas solidnie przepracuje, to w późniejszym okresie to procentuje - uważa MIECZYSŁAW FRANASZEK, aktor Teatru Polskiego w Bydgoszczy.

Znakomity aktor Mieczysław Franaszek świętuje 45-lecie pracy artystycznej. Nie pamięta, ile ról zagrał przez te wszystkie lata, ale są takie, których nigdy nie zapomni. - Graliśmy w stanie wojennym w Szczecinie "Emigrantów" Mrożka. Mała, kameralna scena, widownia bardzo blisko. W pierwszym rzędzie siedział miejscowy szef od kultury, w stopniu majora, mianowany przez WRON. Kończymy spektakl, publiczność klaszcze dość niepewnie, nagle wstaje major i głośno bije brawo. Wtedy wszyscy już zgotowali nam owację na stojąco, jakby tylko czekali na ten znak. Ciarki szły mi po plecach - wspomina Mieczysław Franaszek. Lata 80., jak mówi, to był najlepszy okres w jego życiu zawodowym. Grał wtedy w Teatrze Współczesnym w Szczecinie, później Bałtyckim Teatrze Dramatycznym w Koszalinie. - Aktor dojrzewa około czterdziestki. Jeśli ten czas solidnie przepracuje, to w późniejszym okresie to procentuje - uważa. Można powiedzieć, że od małego był na teatr s

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wciąż pali się do grania

Źródło:

Materiał nadesłany

Express Bydgoski nr 251/26.10

Autor:

Jarosław Jakubowski

Data:

28.10.2013

Realizacje repertuarowe