"Starosta kaniowski" w reż. Marii Spiss w Starym Teatrze w Krakowie. Pisze Magda Huzarska w Polsce Gazecie Krakowskiej.
Starosta kaniowski ma chyba najdłuższe wąsy świata. By nie przeszkadzały mu w jedzeniu i innych życiowych czynnościach, okręca sobie nimi uszy. Wydaje się nam w tym śmieszny, jak pewnie w przyszłości obecna moda wyda się śmieszna naszym potomnym. Wyobraźmy sobie naszych praprawnuków, którzy będą kiedyś podziwiali zdjęcia naszych dzieci w wiszących do kolan spodniach. Trochę się zdziwią, jak można nosić coś tak niewygodnego. Marii Spiss, która w Starym Teatrze przygotowała spektakl "Starosta kaniowski", tak naprawdę nie dziwią ani wygląd, ani obyczaje tytułowego bohatera, choć jej spektakl wyprodukowany został w cyklu "re-wizje sarmackie". Wręcz przeciwnie, mając głowę nabitą szkolnymi definicjami, określającymi schematycznie Sarmatę jako pijaka, raptusa, pieniacza, ale i patriotę, i pobożnego katolika, niczego tak naprawdę nie rewiduje. Za to sprawnie opowiada historię Mikołaja Bazylego Potockiego, szlachcica, który wsławił się ty