29.12.2014 Wersja do druku

Warszawskie teatry 2014. Co nam zostawił ten rok

Nowe zjawiska pojawiają się tam, gdzie niekoniecznie się ich spodziewano, a blaknie gwiazda modnych niegdyś miejsc - pisze Witold Mrozek w Gazecie Wyborczej - Stołecznej.

W ostatnich latach stolica kojarzyła się głównie z teatralnym konserwatyzmem lub gwiazdorską komercją. Ale coś się powoli zmienia w warszawskich teatrach. Nowe w Nowym, w TR - cisza Zacznijmy od zaległości. Ruszyła nareszcie budowa nowej siedziby Nowego Teatru. A Karolina Ochab i Krzysztof Warlikowski wreszcie otworzyli scenę przy Madalińskiego na nowych artystów. Rezultat przeszedł oczekiwania - każda z ich tegorocznych propozycji warta jest uwagi. Począwszy od błyskotliwej "Apokalipsy" Michała Borczucha - melancholijnego, ironicznego przedstawienia m.in. o tym, jak tanieje i banalizuje się w kulturze polityczne zaangażowanie. Nie tylko dzieci docenią "Pinokia" [na zdjęciu] Anny Smolar. Mądry i przewrotny spektakl powstał na podstawie współczesnej adaptacji klasycznej baśni. Pinokio jest tu nie tyle krnąbrnym drewnianym brzdącem, który zostaje ukarany, ile dorastającą jednostką, uczącą się trudnej sztuki wolności. Wszystko w ascetycznie prostej

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Warszawskie teatry 2014. Co nam zostawił ten rok

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Stołeczna nr 300

Autor:

Witold Mrozek

Data:

29.12.2014

Tematy w toku