02.01.2017 Wersja do druku

Warszawski wiedeńczyk

Poniżej publikowany szkic napisałem przed ośmiu laty, jeszcze za życia jego bohatera, na zamówienie "Nowej Polszy", miesięcznika przeznaczonego na rynek rosyjski. Pisanie dla obcego odbiorcy wiąże się z określonymi wymaganiami, czuję się więc w obowiązku poprosić o wybaczenie dzisiejszych polskich czytelników, jeśli niektóre spostrzeżenia wydadzą się im nadto oczywiste. Mam nadzieję, że nie wszystkie - pisze Jacek Sieradzki.

Nestor polskiej sceny w zeszłym roku skończył dziewięćdziesiąt lat. Nie reżyseruje od wielu sezonów. Z fotelem dyrektorskim pożegnał się - z własnego wyboru - przed z górą ćwierćwieczem. Dla starszych pokoleń teatromanów jest legendą: sztandarowym reprezentantem pewnego typu teatru w jego najlepszym wydaniu. Dla młodszych - nazwiskiem z podręcznika historii. To sytuacja dość oczywista: trudno, by inaczej niż w pamięci rówieśników, trwał teatr, którego w sensie materialnym już dawno nie ma. W tym przypadku dochodzi jeszcze czynnik dodatkowy: dla rodzaju sztuki scenicznej, którą uprawiał, nie ma dziś dobrej pogody. Czy lepszy klimat wróci? Niepodobna tego wykluczać; nic nigdy w sztuce nie toczy się w jednym tylko kierunku. Erwin Axer jest bodaj ostatnim żyjącym absolwentem wydziału reżyserskiego Państwowego Instytutu Sztuki Teatru (PIST), powołanego do życia w 1932 roku. Ta warszawska uczelnia była kamieniem milowym w dziejach polskiej scen

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Warszawski wiedeńczyk

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Jacek Sieradzki

Data:

02.01.2017