Logo
Recenzje

Warszawski jazz

15.10.2025, 13:45 Wersja do druku

„Zły. Warszawska jazz opera” Michała Walczaka wg Leopolda Tyrmanda w reż. Jerzego Jana Połońskiego w Teatrze Rampa w Warszawie. Pisze Beata Baczyńska w „Gazecie Świętojańskiej”.

fot. Marek Zimakiewicz

„Zły” Leopolda Tyrmanda to jedna z najbardziej warszawskich powieści. Napisana na zamówienie Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik” została wydana w 1955 r. Autor opatrzył ją dedykacją „Mojemu miastu rodzinnemu – Warszawie”, a Warszawa odwdzięczyła się pozytywnym przyjęciem tego niezwykłego na tamte czasy opisu. Na stronach powieści pojawiły się bowiem postaci i miejsca, które choć charakterystyczne dla pejzażu stolicy, to jednak nieobecne w literaturze. Warszawa Tyrmanda to miasto z krwi i kości, pełne i autentyczne, to świat dźwigających się z ruin ulic i przestępcze podziemie, to praworządni obywatele, ale też chuligani, handlarze i wszelkiego typu cwaniaki, którzy razem stanowią miejską tkankę społeczną. Mięsistość powieści czyni z niej także doskonały materiał na scenariusz teatralny, o czym mogliśmy się przekonać dziesięć lat temu w Gdyni, gdzie na scenie Teatru Muzycznego Wojciech Kościelniak stworzył fenomenalną adaptację tego utworu. Zatem wybór tego tekstu na jedną z premier jubileuszowych w Teatrze Rampa był trafnym pomysłem.

Ciekawym rozwiązaniem było również połączenie przez Michała Walczaka w scenariuszu przedstawienia, powieści „Zły” z „Dziennikiem 1954” Tyrmanda i wprowadzenie wątku autora, dzięki czemu stajemy się świadkami narodzin Złego – superbohatera warszawskich ulic, który niczym Batman strzeże bezpieczeństwa mieszkańców swojego Gotham City, a jego pojawienie się sygnalizuje nie projekcja nietoperza na niebie, lecz niepokojąco świecące w ciemności oczy. Niestety, ten wątek rozbudowany na początku, kiedy poznajemy sytuację pisarza dość szczegółowo, staje się marginalny, a nawet niezauważalny. Wyraźnie wraca w zakończeniu i tworzy tym sposobem zgrabną ramę, ale zabrakło mi takiej ciągłości, w której pokazanie w tle postaci Tyrmanda to trochę za mało. Trzeba jednak przyznać, że każde pojawienie się na scenie Karola Drozda było prawdziwą przyjemnością dla widza, ze względu na bardzo dobry wokal, ale przede wszystkim rewelacyjny sposób poruszania się. Taniec to jego żywioł! Szczególnie interesująco wypadły momenty, kiedy możemy go oglądać w towarzystwie Złego, czyli Jarosława Stańka, choreografa spektaklu i jednocześnie odtwórcy roli tytułowej. Finezyjność ruchu i ekspresyjność tej postaci to jedna z zalet tego spektaklu.

Prosta, monochromatyczna scenografia Mariki Wojciechowskiej bardzo dobrze oddaje ducha Warszawy lat 50. i ułatwia szybkie zmiany miejsca akcji jedynie przez wprowadzenie symbolicznych, ale niezwykle teatralnych rozwiązań, jak postawienie samych drzwi czy opuszczenie sztankiety z kurtyną, która staje się barem. Pomysłowym zabiegiem jest też ustawienie na scenie wielkich czcionek, które początkowo składają się na napis ZŁY i świetnie nawiązywały do sytuacji powstawania powieści (stale obecne z boku sceny biurko z maszyną do pisania), które potem przesuwane i odwracane stanowiły element nowej przestrzeni scenicznej. Połączenie pomysłów scenograficznych, choreograficznych i reżyserskich stworzyło kilka ciekawych scen – jak ta w autobusie (urzekło mnie koło hula hop w roli kierownicy), w pociągu, czy wspomnianym już barze. A dzieje się na scenie dużo, a nawet bardzo dużo i to w zawrotnym tempie. Znajdujemy się wśród ruin Starego Miasta, aby za chwilę przenieść się na bazar Różyckiego, czy podziemnego świata ukrytych wśród gruzów piwnic. Warszawa bawi się na lodowisku, jedząc parówki i wychylając kolejne kieliszki i szklanki, handluje na ciuchach, robi małe szwindelki i wielkie szwindle, bije się i kocha. Jednym słowem żyje, odradzając się niczym feniks z popiołów, z pyłu i gruzu.

Tak jak jednolita jest kolorystyka tła, tak ujednolicone są również kostiumy nawiązujące stylistycznie do szarych roboczych kombinezonów. Od tego tła wyraźnie odcina się Tyrmand w beżowym garniturze i Kuba Wirus w tego samego koloru prochowcu. Bez trudu ich rozpoznamy, podobnie jak Filipa Merynosa (bardzo dobra rola Roberta Tondery) i Michalinę Dziarską (godna następczyni Catwoman – Dominika Łakomska), ale potem jest zdecydowanie trudniej. Fakt, że aktorzy grają kilka postaci nie ułatwia tego zadania widzowi i nie pomagają charakterystyczne w założeniu fryzury, bo i tak potrzebujemy czasu, żeby zrozumieć, jako kto dana postać się pojawiła. Mamy ten problem, nawet jeśli dobrze znamy powieść i w ramach przygotowań do premiery przeczytaliśmy ją kolejny raz. Ta wymienność ról przeszkadza także w pełnym zbudowaniu postaci, które stają się nijakie i mało wyraziste.

„Zły. Warszawska Jazz Opera” już w tytule zapowiada, że jest spektaklem muzycznym i muzyki oczywiście w nim nie brakuje. Za jej stworzenie odpowiedzialny jest Marcin Partyka, a rewelacyjna „Warszawska Jazz Opera” do tej pory krąży w mojej pamięci. Niestety, pozostałe melodie nie pozostawiły po sobie śladu. Nie było jazzowo, nie było operowo, nie było przebojowo (oprócz wymienionego wcześniej utworu), może raczej otrzymaliśmy muzykę ilustracyjną, stanowiącą tło, ale jednocześnie wymagającą wokalnie i nie zawsze ten poziom wymagań udało się utrzymać. Dodatkowo aktorzy stanęli przed poważnym wyzwaniem, ponieważ część tekstów była niezwykle trudna artykulacyjnie i nie miało to nic wspólnego z wprowadzeniem warszawskiej gwary (zgodnie z językiem powieści) i nie zawsze udało się wszystkie słowa zrozumieć.

Spektakl Jerzego Jana Połońskiego zapewne na długo zagości w repertuarze Teatru Rampa, bo każdy warszawiak zapewne będzie chciał zobaczyć odtworzony na scenie legendarny obraz powojennych ulic i podziemi stolicy, gdzie w ceglanym pyle odbudowy błyszczą fosforyzujące oczy samozwańczego stróża porządku.

Zły. Warszawska Jazz Opera na podstawie Złego i Dziennika 1954 Leopolda Tyrmanda. Scenariusz: Michał Walczak. Reżyseria: Jerzy Jan Połoński. Muzyka: Marcin Partyka. Scenografia i kostiumy: Marika Wojciechowska. Choreografia: Jarosław Staniek. Projekcje: Karolina Jacewicz, Mateusz Kokot. Występują: Kamila Boruta-Marszałek (Meto / Roma Leopard / Aniela), Krzysztof Godlewski (Jakub Wirus / Jan Wcześniak), Maciej Gąsiorek (Stefan „Kisiel” Kisielewski / Juliusz Kalodont / Franciszek Życzliwy / Kitwaszewski), Karol Drozd (Leopold Tyrmand / Zły), Agata Łabno (Krystyna / Marta Majewska), Dominika Łakomska (Michalina Dziarska / Milena De Vers), Agnieszka Makowska (Ymka / Eugenia Śmigło / Wiesław Mechciński), Konrad Marszałek (Zenon / Jerzy Meteor / Edwin Kolanko), Anna Mierzwa (Olimpia Szuwar / Siostra Leokadia / Albert Wilga), Paweł Monsiel (Robert Kruszyna), Karol Osentowski (Witold Halski / Józef Siupka / Lowa Zylbersztajn), Jarosław Staniek (Zły), Robert Tondera (Filip Merynos / Obywatel Kudłaty). 4 października 2025, czas trwania: 120 minut (jedna przerwa), premiera 3 października 2025.

Tytuł oryginalny

Warszawski jazz

Źródło:

„Gazeta Świętojańska”
Link do źródła

Autor:

Beata Baczyńska

Data publikacji oryginału:

14.10.2025

Sprawdź także