26.09.2016 Wersja do druku

Warszawska Jesień: Błądzenie w oparach opery

LIX Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej Warszawska Jesień 2016. Pisze Jacek Marczyński w Rzeczpospolitej.

Jeśli na festiwalu pojawią się dwa wydarzenia, można go uznać za udany. Tak było w tym roku na Warszawskiej Jesieni. Wprawdzie oba utwory nie narodziły się dla tego festiwalu, ale ważne, że publiczność Warszawskiej Jesieni wreszcie je poznała. Pierwszy to "Czarodziejska góra" Pawła Mykietyna w reżyserii Andrzeja Chyry [na zdjęciu]. Jej premiera odbyła się rok temu na Malcie w Poznaniu, potem spektakl pojawił się w kilku miastach, wreszcie dotarł do stolicy. O tej operze napisano już wiele, bo Paweł Mykietyn stworzył "Czarodziejską górą" nową operową jakość, a Andrzej Chyra przemienił ją w pasjonujące widowisko. Teraz pozostaje pytanie, czy zakończy sceniczne życie w jednej inscenizacji czy też inny reżyser odważy się po nią sięgnąć. Wydarzeniem stała się też opera nieznana u nas, a słynna. To "Luci mie traditrici" Włocha Salvatore Sciarrina, który z naturalnych brzmień instrumentów i głosów - bez elektroniki i przetworzeń

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Warszawska Jesień: Błądzenie w oparach opery

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita online/25.09

Autor:

Jacek Marczyński

Data:

26.09.2016

Realizacje repertuarowe
Festiwale