Takiego przedstawienia jeszcze w Teatrze Lalka nie było. Na scenie kilkunastu aktorów - dzieci z domów dziecka i ośrodków wychowawczych. "Wyspa Słoneczników" pojawi się jeszcze kilka razy w repertuarze Teatru Lalka, ale czy ten tymczasowy zespół spotka się ponownie - nie wiadomo.
To przedstawienie to wynik uporu i konsekwencji. Wszystkich - wykonawców i tych, którzy wszystko wymyślili. Przed rokiem w redakcji "Gazety" pojawiła się dwójka zapaleńców Katarzyna Kotowska, pisarka i architekt, i Roman Holc, aktor z Lalki. Opowiadali o przeprowadzonych warsztatach literacko-teatralnych, nowych planach na podobne zajęcia, poszukiwaniu sponsorów. Marzyło im się zaproszenie do pracy dzieci i młodzieży z domów dziecka, placówek opiekuńczych w Warszawie, wspólna praca zakończona wystawieniem napisanej razem sztuki. - Przez ten rok pracowaliśmy z 60 dziećmi. Odchodzili, przychodzili. Niektórzy wykazali zdumiewający zapał do pisania o sobie, swoich problemach, marzeniach. Co z tego, że pisali strasznie nieporadnie? Dzięki temu pojawiły się w scenariuszu perełki - czarne na ogół - wyłowione i nawleczone przeze mnie na niteczkę. Ktoś żyjący w miarę normalnie by nie wymyślił takich rzeczy. Bo kto syty marzy o zjedzeniu w domu obiadu