Na "Barbara Radziwiłłówna Show" wystawiany tylko w piątek i sobotę przyszły tłumy.
Nietypową formę prezentacji swojej najnowszej powieści "Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej" zaproponował Michał Witkowski. Autor na deskach TR wcielił się w narratora książki - zmanierowanego, podstarzałego homoseksualistę. Na "Barbara Radziwiłłówna Show" wystawiany tylko w piątek i sobotę przyszły tłumy. Być może dlatego, że wcześniejsza książka Witkowskiego "Lubiewo", w której opisał nieistniejący już świat tzw. ciot (zniewieściałych homoseksualistów) w PRL, wzbudziła wielkie emocje. Witkowskiemu udało się rozbawić publiczność. Czytanie wielokrotnie przerywały salwy śmiechu. Tytułowa Barbara Radziwiłłówna to Hubert. Hubert lubi perły, szkatułki, a i sam uważa, że ma arystokratyczne korzenie - stąd królewski pseudonim. Witkowski na scenie czytał książkę i jednocześnie grał Huberta. W przyciasnych ortalionowych dresach, w białej koszulce z ramiączkami albo w czerwonym szlafroku-futrze, zmanierowanym głosem wsp