Na scenę Teatru Oratorium działającego przy bazylice przy ul. Kawęczyńskiej lada dzień trafi adaptacja sztuki "Wieczernik" Ernesta Brylla - współczesnego dramatu narodowego, czyli gatunku, którego dziś ze świecą szukać na deskach polskich teatrów. Tym ważniejszego, że stworzonego w 1984 roku jako odpowiedź poety na wydarzenia stanu wojennego.
"Wieczernik" wyreżyserowany rok później przez Andrzeja Wajdę w surowym wnętrzu niedokończonego jeszcze kościoła Miłosierdzia Bożego przy warszawskiej ulicy Żytniej ukazywał apostołów w dzień zmartwychwstania, tyle że żyjących we współczesnej Polsce. Dlatego ściągał na Żytnią tłumy. Stał się dla ówczesnych warszawiaków manifestem wolności i nadziei, ale także autorefleksji nad duchową kondycją apostołów - zmaltretowanych komunizmem, schowanych przed światem w "Wieczerniku" Polaków AD 1985. Bryll swoich bohaterów nie oszczędził. Mamy tu Tomasza, który nie widział w Jezusie Boga, więc boi się spotkania z Nim, bo nie wie, co Mu powie. Mamy Piotra, który zaparł się Jezusa, i innych, których zabrakło pod krzyżem Pana. Mamy też podekscytowaną Marię Magdalenę z nowiną: "Widziałam Go! Zmartwychwstał!" i Nieznajomego (sic!) - upostaciowanie ducha dzisiejszego świata, który dyskutuje z apostołami i przekonuje ich: "To zmartwychwstani