10.06.2021, 17:31 Wersja do druku

Warszawa. Premiera „Jądra ciemności” w Teatrze Powszechnym

Już 18 czerwca w Teatrze Powszechnym w Warszawie odbędzie się długo wyczekiwana premiera „Jądra ciemności” w reżyserii Pawła Łysaka na podstawie opowiadania Josepha Conrada. W obsadzie Michał Czachor, Oksana Czekraszyna, Mamadou Góo Bâ i Oskar Stoczyński. Pokazy popremierowe: 19, 20, 22 i 23 czerwca.

mat. teatru

„Mroczne i skandaliczne arcydzieło” – tak określane bywa „Jądro ciemności” napisane przez Conrada w 1899 roku. Rejs z Europy w głąb afrykańskiej rzeki Kongo to jednocześnie podróż w głąb europejskiej przemocy. Historia placówki Kurtza i jego zbrodni w imię rozwoju cywilizacji to opowieść o patriarchalnym porządku zbudowanym na eksploatacji ludzi, przyrody i zasobów. Spektakl to swego rodzaju teatralno-dźwiękowa podróż do jądra ciemności, odbywana po to, by z dzisiejszej perspektywy opowiedzieć o kompromitacji oświeceniowego projektu.

– Nie odczytujemy bezkrytycznie tekstu Conrada, którego legenda została ukształtowana przez popularne filmy i szkolne opracowania lektury. Patrzymy zarówno na dziedzictwo zachodniego patriarchatu, jak i na dziedzictwo literatury czy debaty publicznej, której „Jądro ciemności” jest najlepszym kulturowym reprezentantem. W czasie pracy nad spektaklem ważną intuicją były dla nas teksty Chinuy Achembe, który w „Obrazie Afryki” pisał między innymi: „Marlow występuje nie tylko w roli świadka prawdy, ale także jako reprezentant postępowych i humanistycznych poglądów właściwych brytyjskiej tradycji liberalnej, która wymagała, aby każdy przyzwoity Anglik doznawał głębokiego wstrząsu na wieść o okrucieństwach, jakich dopuszczano się w (…) Kongu Belgijskim za panowania króla Leopolda II. (…). Typ liberalizmu prezentowany przez Marlowa/Conrada poruszał największe umysły epoki w Anglii, Europie i Ameryce. Przybierał on różne formy w przypadku różnych osób, ale niemal zawsze pozwalał uniknąć fundamentalnego pytania o równość Białych i Czarnych” – podkreśla dramaturg spektaklu, Paweł Sztarbowski.

Niezwykle ważną rolę w spektaklu będzie odgrywała warstwa dźwiękowa i muzyczna. Jak czytamy w „Jądrze ciemności”:

„Głos. Kurtz był niewiele więcej niż głosem. Dokonałem naraz dziwnego odkrycia: nigdy nie wyobrażałem sobie, że Kurtz coś robi, rozumiecie, ale zawsze tylko, że o czymś rozprawia. Nie powiedziałem sobie: »no i nigdy go nie zobaczę«, czy »nigdy nie uścisnę mu ręki«, ale »nigdy go nie usłyszę«. Ten człowiek przedstawiał mi się jako głos” (tłum. Magdalena Heydel).

Twórcy w ścisłej współpracy z kompozytorem Dominikiem Strycharskim oraz reżyserem dźwięku Kubą Sosulskim zaplanowali spektakl jako immersyjną opowieść dźwiękową. Dlatego dla optymalnego odbioru widzowie przez większość czasu trwania spektaklu powinni mieć założone specjalne słuchawki. Stałe zestawy słuchawkowe umieszczone będą przy każdym fotelu na widowni.

„Jądro ciemności”

premiera: 18 czerwca 2021, godz. 19.00, Scena Duża Teatru Powszechnego w Warszawie
kolejne przedstawienia: 19.06 o 19.00, 20.06 o 17.00, 22 i 23.06 o 19.00

reżyseria: Paweł Łysak
dramaturgia: Paweł Sztarbowski
przekład: Magdalena Heydel
muzyka: Dominik Strycharski
reżyseria światła: Jacqueline Sobiszewski
reżyseria dźwięku: Kuba Sosulski
projekcje wideo: Karol Rakowski
konsultacje scenograficzne: Robert Rumas
inspicjentka: Barbara Sadowska
obsada: Michał Czachor, Oksana Czerkaszyna, Mamadou Góo Bâ, Oskar Stoczyński

Fragment tekstu Edwina Bendyka pt. „Kurz żyje i się starzeje”, [program do spektaklu „Jądro ciemności”, redakcja programu: Karolina Kapralska]

(…). Warto więc sięgnąć po „Jądro ciemności” Josepha Conrada, by sprawdzić czy aby dzieło to nie jest ciągle aktualne. Odkryjemy, że Kurz ciągle żyje i tylko się starzeje, podobnie jak Marlow snujący swoją opowieść. Owszem, to nie kość słoniowa jest obecnie obiektem pożądania, ale kongijskie minerały niezbędne w produkcji współczesnej elektroniki lub uran z Nigru zasilający francuskie elektrownie atomowe. I jeszcze ten mroczny niepokój przed nieokiełznaną siłą młodych, czarnych mężczyzn wyznających islam i ruszających na Stary Kontynent.

Marlow opowiada w wielu językach, nie tylko po angielsku, francusku, niemiecku (Niemcy właśnie próbują sfinalizować swoje rozliczenia z brutalnym podbojem Namibii), ale i w pierwszym języku Josepha Conrada. Doskonałym współczesnym wcieleniem Kurza okazuje się Dariusz Godawa, polski zakonnik prowadzący sierociniec w Kamerunie. Ujawniona przez „Gazetę Wyborczą” historia odsłania, podobnie jak uczynił to Conrad w „Jądrze ciemności”, że nie mamy do czynienia z jednostkową patologią, tylko ciągłym trwaniem kolonialnego systemu, który wyraża się zarówno w wymiarze instytucjonalnym, jak i w społecznej wyobraźni. Kto nie wzruszy się, gdy kameruńskie dzieci zaśpiewają polskie kolędy lub pieśni ułańskie? Nie trzeba do tego historycznej pamięci kolonizatorów, najwyraźniej w takim wzruszeniu wyraża się europejski uniwersalizm. Kolonii w Afryce nie mieliśmy, choć możemy pochwalić się królem Madagaskaru, dzieląc prawo do Maurycego Beniowskiego z Węgrami i Słowakami.

Źródło:

Materiał nadesłany