Pojawił się pierwszy numer pionierskiego magazynu "WAW" - warszawskiego pisma w całości poświęconego kulturze.
Feta z tej okazji w klubokawiarni Chłodna 25: tłum, muzyka, gwar. Stoisko ze świeżymi "WAW-ami". By magazyn otrzymać, trzeba być na liście, hasło nie wystarczy. Aura elitarności? - Pierwszy numer wydrukowaliśmy tylko w 1000 egzemplarzy, w nakładzie bibliofilskim - tłumaczy wicenaczelna "WAW-u" Agnieszka Kowalska, na co dzień dziennikarka kultury w "Gazecie Stołecznej". Jest co przeglądać. 114 stron, 35 długich tekstów, 120 fotografii, efekt pracy 50 osób. - Trochę nas to przeraziło! Myśleliśmy, że to może będzie 10 osób, ale nie 50 - przemawia rozpromieniony naczelny Mike Urbaniak, trzydziestolatek, dziennikarz, animator kultury związany z organizacjami gejowskimi i żydowskimi. Tadeusz Rolke, legenda polskiej fotografii : - "WAW" zrobiony jest bez szaleństw, nie pod aktualną modę, która zaraz przeminie. Wygląda jak poważne, niezależne pismo. Wyglądem magazynu zachwyca się też Kasia, studentka: - To jest to, na co warszawiacy czekali. Edgar Bąk st