25.02.2008 Wersja do druku

Warszawa. Po co radiolog gra w "Czerwonym Kapturku"

Studenci medycyny założyli własną trupę. Niedługo będzie ich można zobaczyć na deskach Teatru Lalka. Wystawią bajkę Charles'a Perraulta.

Studencki teatr działa od roku. - Jesteśmy już po premierze drugiego przedstawienia - mówi Krzysztof Batycki, przyszły radiolog i jeden z pomysłodawców założenia trupy. Pomysł utworzenia teatralnej trupy pojawił się kilka lat wcześniej.- Ale zawsze brakowało nam albo zapału, albo czasu. Zmoblilizowaliśmy się dopiero wtedy, gdy część z nas zaangażowała się w inscenizacje razem ze studentami innych uczelni - opowiada. Początkowo swoich sił na deskach próbowało około dziesięciu osób. Z czasem pojawili się następni. Po roku działalności zespół liczy 30 członków. - Udało nam się ich zwerbować po pierwszym sukcesie, czyli przedstawieniu "Zwykli ludzie" - mówi Batycki. Aktorzy medycy wystawili również "Pułapkę na mężczyznę". Mają kolejne plany. - W tym roku chcemy wystawić jeszcze "Sen nocy letniej" i "Śluby panieńskie". W teatrze nie ma wyraźnego podziału na tych z pierwszego planu i zaplecza. - Jeśli zgłasza się do mn

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Po co radiolog gra w "Czerwonym Kapturku"

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita - Warszawa nr 47

Autor:

Agnieszka Sijka

Data:

25.02.2008

Tematy w toku