W ramach 8. Butohpolis. Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Butoh 21 kwietnia 2026 r. o godz. 19.00 w Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski publiczność obejrzy legendarny spektakl „Hybridation”. To jeden z najbardziej znanych performance Oliviera de Sagazana, urodzonego w Brazzaville w Kongo, francuskiego malarza, rzeźbiarza i artysty performance. „Hybridation” zawieszony między teatrem, butoh, sztukami wizualnymi a rytuałem, zada pytania o to, co tak naprawdę definiuje człowieka jako jednostkę.
Prace tego artysty są przez krytyków określane jako jedne z najbardziej oryginalnych prezentacji scenicznych współczesnego teatru. Olivier de Sagazan, dzięki wypracowaniu własnej, niezwykle plastycznej i symbolicznej formy wyrazu, na nowo tworzy ciała aktorów i tancerzy poprzez dynamiczne użycie świeżej gliny oraz farb. Na oczach widzów kształtuje dzięki nim niespotykane formy i często antyludzkie kompozycje, a efekt wprowadzenia do teatru tej techniki jest wprost porażający. Od skojarzeń z nietrzymającymi proporcji, zniekształconymi afrykańskimi rzeźbami czy magicznymi, rytualnymi maskami, przez malarskie deformacje przypominające prace Francisa Bacona albo niepokojące obrazy Zbigniewa Beksińskiego, przez nawiązania do żywych trupów z teatru Tadeusza Kantora i szeroko pojętej idei teatru okrucieństwa Antonina Artauda, a skończywszy na ekstremalnym postrzeganiu i rozumieniu ciała w butoh.
Prace sceniczne de Sagazana żyją gdzieś między jawą a snem, utopią a makabrą, prawdą a fikcją. Wszystkie te poszukiwania prowadzą do czegoś, co można nazwać radykalnym doświadczeniem zmysłowym, niekontrolowanym przekraczaniem granic – zarówno tych, jakie dyktuje widzom ich wyobraźnia, jak i tych związanych z emocjami i ludzką psychiką.
W zaproszonym przez Butohpolis „Hybridation” dwójka ludzi (Olivier de Sagazan i Alyzée Soudet-Polaris) zanurza się w plastycznym materiale, łączy się gliną ze sobą, grzebie dosłownie i w przenośni we własnych głowach. Artyści pozbawieni przez ten materiał wzroku, oddechu i kontaktu ze światem zewnętrznym kreują wspaniały, ale jednocześnie wstrząsający świat. Szarość ziemi zlewa się z czerwienią krwi i czernią rozkładu, znane kształty przemieniają się w nieznane, własna tożsamość staje się zamazana, a z biegiem czasu zostaje dosłownie wymazana, przetransformowana w zupełnie nową formę.
Ów teatralny dialog postaci, które rozpoznajemy jako znane jedynie na początku scenicznego pokazu, za każdym razem jest inny i niesie ze sobą wiele interpretacji. Od tych formalnych, jak autorskie spojrzenie na mutację, fuzję, walkę i rywalizację, przez te czysto ludzkie, jak bliskość, rozpacz, troska czy miłość, aż po te ideologiczne – filozoficzne, religijne czy transcendentne. Najważniejsze wydają się być tutaj te skojarzenia związane z granicą życia i śmierci czy te z zataczaniem koła przemiany...
Mimo skupienia się na jednym medium tematyka i realizacja prac francuskiego twórcy jest bardzo urozmaicona. De Sagazan dotyka zarówno obszarów cielesnych, w tym transformacji wewnętrznej i zewnętrznej, problemów społecznych i szaleństwa, kwestii związanych z naturą czy rozmaitych obszarów sztuki.
Tajemnica przeobrażenia, metamorfozy, transfiguracji
Grany od 2017 roku „Hybridation” jest swoistą kontynuacją wystawianego na całym świecie już ponad 450 razy (sic!) solowego „Transfiguration”, w którym publiczność oglądała mężczyznę stopniowo zniekształcającego się za pomocą gliny w pół-człowieka, pół-zwierzę. W postać poszukującą pod swoimi warstwami (maskami) tego, kim jest.
Gdy de Sagazan pierwszy raz pokrył swoje ciało gliną i kazał sobie oraz publiczności obserwować ten przekształcający się obiekt (żywą rzeźbę), wszedł na ścieżkę naprawdę niezwykłego, ultra mocnego eksperymentu. To był nie tylko wynik jego wykształcenia (artysta jest biologiem, który poświęcił się nie tylko sztuce performance ale też malarstwu i rzeźbie), lecz także efekt jego nieskończonej chęci zgłębiania tajemnic życia organicznego.
Olivier de Sagazan osiągnął w swym najsłynniejszym solo tak piorunujący efekt, że „Transfiguration” od premiery w 1998 roku pokazywana jest do dziś na najważniejszych scenach teatralnych. Między innymi w 2016 r. była prezentowana na Biennale w Szanghaju w Power Station of Art czy (wraz ze spektaklem „La Messe de l’Âne”) na Biennale w Wenecji w 2021 roku.
Życie społeczne z szaleństwem w tle
De Sagazan nie przestaje zadziwiać i szokować. Biorąc na warsztat bolączki życia społecznego, granice zdrowia psychicznego czy wytrzymałości fizycznej w jakiś sposób przypomina z jednej strony „wewnętrznego krytyka”, a z drugiej obserwatora neutralnego, który ogląda świat odzierając go z całego pudru, ze wszelkich masek starając się ujawnić skrywaną ludzką (i zwierzęcą) naturę.
We wspomnianym „La Messe de l’Âne” publiczność obserwuje przerażającą salę operacyjną, mównicę, ożywione fetysze, pół-ludzi, pół-zwierzęta – to improwizowany karnawał, jakaś osobliwa podróż szaleńców z różną pozycją społeczną wynikającą z zawodu. A każdy z nich zmaga się z konfliktem między dwiema istotami: marionetką i lalkarzem. Ten iskrzący styk prowadzi do ponownej oceny tak zwanej normalności. Z kolei w „Il nous est arrivé quelque chose” bohater sceniczny zamknięty zostaje w szklanej tubie, gdzie biegnie w miejscu i podłączony jest do wielu czujników odzwierciedlających jego stan fizjologiczny. Odgłosy jego ciała na żywo przekształcane są przez muzyków tworzących przestrzeń dźwiękową zgodną z aktualnym stanem fizycznym performera, a gdy jego język zaczyna się plątać, słowa i myśli gubić, dekonstruuje się nie tylko „alfabet” komunikacyjny. W całym tym transie widz styka się z jakąś alchemią rozpadu, dezintegracją i łącznością z większą całością...
Jesteśmy z ziemi, czyli artystyczne debaty o naturze
Francuski twórca dotyka także tematu natury czy ekologii. W monumentalnej, wieloobsadowej pracy „Nous sommes de la terre” Olivier de Sagazan i Roland Auzet balansują na granicy teatru, muzyki klasycznej i rzeźby, tutaj glina ożywa przy dźwiękach przepięknej Mszy c-moll Mozarta, która staje się swoistą odą do materii, pieśnią ziemi i pieśnią Ziemi. Skłania to widzów do pytań, czy choć Ziemia jest żywa przypadkiem nie robimy wszystkiego, by zarówno siebie jak i ją zabić, zgładzić, uciszyć… Z kolei w „Nos coeurs en terre” twórca współpracuje z Davidem Wahlem, francuskim performerem i reżyserem. Ich pełna słów opowieść wywodzi się z historii XVII wieku, gdy Pierre Borel, nadworny lekarz króla Ludwika XIV, twierdził, że w swoim gabinecie osobliwości posiada niezbity dowód na seksualność kamieni. Debata ta, dziś całkowicie zapomniana, podzieliła interlokutorów dwa obozy: jedni wierzyli, że Ziemia jest martwa, drudzy, że to gigantyczny żywy organizm.
Wzajemne przenikanie się sztuki w sztuce
Widzowie tańca winni zwrócić szczególną uwagę na niezwykły dialog między światami Oliviera de Sagazana i Wima Vandekeybusa, słynnego belgijskiego choreografa Ultima Vez, który jest także reżyserem i fotografem. Istne spotkanie idei tytanów, zilustrowane muzyką elektroakustyczną Charo Calvo, miało swoją emanację w spektaklu „Hands do not touch your precious Me”. Tutaj de Sagazan pracujący nad przemianą ciała w bezimienną bryłę, styka się z Vandekeybusem, który rozwinął swój język ruchu w oparciu o impulsywne i instynktowne reakcje w obliczu sytuacji fizycznego ryzyka i niebezpieczeństwa. Razem stworzyli opowieść o konfrontacji i przemianie, śmierci i odrodzeniu, sięgając przy tym po utopijne i okrutne obrazy pokazujące drogę między kruchością a potęgą.
W bogatym dorobku scenicznym Oliviera de Sagazana jest też np. „Toujours Jamais!”, które chyba najbardziej wyraźnie przypomina, że twórca ten nie jest jedynie performerem czy rzeźbiarzem, ale także malarzem. „Toujours Jamais!” skupiony jest na ostatnich gestach malarza „uwięzionego” w swoim obrazie. Artysta jest na scenie sam na sam z wielkim płótnem (6 na 3 m), a publiczność obserwuje w czasie rzeczywistym akt powstawania obrazów i kreacji malarsko-performatywnej. Dźwięki wytwarzane przez ciało i płótno są rejestrowane, a następnie elektronicznie modulowane na żywo. Stworzona w ten sposób atmosfera brzmień wspiera i wzmacnia gesty, tworząc nieustanny dialog między ruchem, materią, światłem i odgłosami.
Olivier de Sagazan wypracował bardzo wyraźny styl (widać go także w jego malarstwie czy niesamowicie wyrazistych, często okrutnych rzeźbach), ale jego twórczość nie jest powtarzalna. Pomysły są oryginalne, świeże, inne, a ich realizacja niezwykle zróżnicowana. Zawsze też nie do odtworzenia w takiej samej formie, choćby z tego powodu, że nieprzewidywalnymi są plastyczne, płynne środki wykorzystywane w tych niezwykłych eksperymentach i poszukiwaniach.
„Hybridation” jako punkt przemiany, rytuału i pytań
Zaproszony do Warszawy duet „Hybridation” jest równie legendarną pracą, co najsłynniejsze „Transfiguration”. Można prezentować go jako wzór nieskrępowanej manifestacji i uzewnętrznienia, przykład wyjątkowych poszukiwań, symbol narodzin i rozpadu międzyludzkich relacji, a także rodzaj głębokiego rytuału. Glina, farba, ludzkie ciała stanowią tutaj płynne medium, kształty zmieniają się w sposób głęboki, niemal mistyczny. A wszystko tworzone jest w sposób swobodny, częściowo improwizacyjny. Będzie bezkompromisowo, silnie, nawiązująco do teatru okrucieństwa Antonina Artauda. Spektaklowi towarzyszy zresztą znamienne motto: „Wciąż nie jestem pewien, gdzie leżą granice, przy których ludzkie ciało może się zatrzymać” (A. Artaud).
Wydaje się, że ta praca Oliviera de Sagazana wpisuje się nawet we współczesny nurt sztuki immersyjnej, bo zaangażuje nasze wszystkie zmysły. Wydarzenia będą, jak sądzę, tak intensywnie, że w trakcie ich trwania niemożliwym jest myślenie o tym, co się dzieje poza teatrem. Pozbawieni zewnętrznego świata podczas „Hybridation” możemy doświadczyć mentalnej przemiany.
***
„Hybridation” Olivier de Sagazan, występują: Olivier de Sagazan i Alyzée Soudet-Polaris, ograniczenia: spektakl dla osób 16+, pokaz w ramach: 8. Butohpolis. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Butoh, miejsce: Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski, ul Jazdów 2, termin: 21 kwietnia 2026 r. godz. 19.00, bilety: https://biletomat.pl/wydarzenia/olivier-de-sagazan-po-raz-pierwszy-w-warszawie-31021