Logo
Aktualności

Warszawa. Minister Cienkowska o Janie Fryczu: wielki aktor może odejść z życia, ale nie odchodzi z teatru

7.09.2026, 11:34 Wersja do druku

Jan Frycz pozostał człowiekiem teatru do końca. Wielki aktor może odejść z życia, ale nie odchodzi z teatru - napisała szefowa MKiDN Marta Cienkowska w liście odczytanym podczas uroczystości pogrzebowych aktora Jana Frycza.

fot. Marta Ankiersztejn/ Archiwum Artystyczne Teatru Narodowego

W liście skierowanym do uczestników uroczystości pogrzebowych Jana Frycza na Powązkach Wojskowych w Warszawie szefowa MKiDN podkreśliła, że „trudno żegnać aktora, którego głos, twarz i sposób bycia zapisały się tak mocno w naszej pamięci”. „Przez niemal pięć dekad wychodził na scenę, stworzył dziesiątki niezapomnianych ról. Pracował z najwybitniejszymi polskimi reżyserami. Był obecny w teatrze, kinie i telewizji. Ale liczby i tytuły nie mówią o nim najważniejszego, bo Jana Frycza nie dało się pomylić z nikim innym” - wskazała.

Jak zaznaczyła, Frycz miał „niezwykłą sceniczną obecność, potrafił z ciszy zrobić scenę, z jednego spojrzenia - całą historię człowieka”. „Nie grał po to, żebyśmy podziwiali aktora. Grał po to, żebyśmy zobaczyli człowieka. Jego bohaterowie często byli trudni, niejednoznaczni, czasem mroczni, ale zawsze prawdziwi” - podkreśliła.

Ministra kultury napisała, że właśnie tej prawdy Frycz szukał w swoim zawodzie. „Dlatego był nie tylko wybitnym aktorem, był także ważnym punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń artystów. Partnerem, kolegą, mistrzem” - dodała.

„Jan Frycz pozostał człowiekiem teatru do końca. Jego ostatnią rolą był Król w »Termopilach polskich« Jana Klaty na scenie Teatru Narodowego. Niedługo przed śmiercią uczestniczył jeszcze w próbach kolejnego spektaklu - »Oresteja«” - przypomniała Cienkowska. „To bardzo symboliczne, bo dla aktora scena jest czymś więcej niż miejscem pracy, jest domem” - dodała.

„Dzisiaj ten dom na chwilę milknie, ale nie jest pusty. Zostają role, głosy, spojrzenia, gesty. Zostają w pamięci widzów i artystów, którzy mieli szczęście z nim pracować. Teatr jest sztuką ulotną. Spektakl się kończy, gasną światła, scena pustoszeje. A jednak coś pozostaje. I dlatego wielki aktor może odejść z życia, ale nie odchodzi z teatru” - wskazała szefowa MKiDN.

Podziękowała także Fryczowi „za role, za prawdę, za odwagę, za teatr i za to, że przez tyle lat przypominał nam pan, że na scenie zawsze najważniejszy jest człowiek”.

List odczytał podsekretarz stanu w MKiDN Sławomir Rogowski. 

Źródło:

PAP

Sprawdź także