Piotr Fronczewski oraz Wojciech Pszoniak znów razem na scenie. Grają w dramacie o udawaniu, trudnej przyjaźni, sensie bycia artystą. To polska prapremiera "Skarpetek, opus 124". Reżyseruje Maciej Englert.
Wzruszająca, ale chwilami też zabawna opowieść o dwóch lekko podstarzałych aktorach, którzy u schyłku kariery pragną przygotować ostatni spektakl. "Ten utwór to historia o inności, stereotypach i starości" - mówi "Kulturze" reżyser, Maciej Englert. "Jednocześnie stawia pytania, niezbyt dzisiaj modne, jaki jest naczelny cel bycia artystą, o ludzką kondycję i potrzebę poezji. Czy to się wkomponowuje w dzisiejszy rytm życia? Tak. W świecie ograniczonej tolerancji i bez-ustannej agresji, dobrze jest opowiedzieć o trudnej przyjaźni". Oto Verdier (Piotr Fronczewski) i Bremont (Wojciech Pszoniak, który od tego sezonu dołącza do zespołu Teatru Współczesnego) któregoś dnia spotykają się na sali prób, by rozpocząć przygotowania ambitnego utworu opartego na poezji Paula Verlaine'a i Charlesa Baudelaire'a. Chcą jednocześnie wykazać się umiejętnościami muzycznymi - postanawiają zagrać do niego muzykę klasyczną na wiolonczeli i skrzypcach. W scenariusz