17.12.2015 Wersja do druku

Warszawa. "...coś jeszcze musiało być" premierowo w Żydowskim

Jutro w Teatrze Żydowskim premiera "...coś jeszcze musiało być" na podstawie tekstów Hanny Krall i w reż. Izabelli Cywińskiej.

Temat, który dręczy Hannę Krall od lat - tłumaczy Izabella Cywińska przed premierą w Teatrze Żydowskim. Tym tematem jest wina niezarzucalna. - To bardzo niedobre, prawnicze określenie na taką winę, której właściwie nie jesteśmy w stanie ocenić. Jeżeli ktoś, chcąc uratować własne życie, nie ratuje życia kogoś innego, to czy można mu zarzucić winę, czy można go ocenić krytycznie - zastanawia się Izabella Cywińska. Przykładami winy, którą człowiek nosi w sobie czasami przez całe życie, roztrząsając konsekwencje swoich decyzji, są losy kolejnych postaci przywoływanych na scenie podczas spektaklu "...coś jeszcze musiało być". Znajdują się wśród nich najważniejsi bohaterowie z twórczości Krall, jak Apolonia Machczyńska czy pewna dziewczynka z czarnymi oczami. - Chrzestni mieli dać jej metrykę, jednak w pewnym momencie wycofali się, ponieważ jako wierzący katolicy nie mogą kłamać przed Chrystusem. Chcieli pozostać wierni Bogu, tym

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Bohaterowie Hanny Krall nawiedzają scenę

Źródło:

Materiał nadesłany

Metrocafe.pl nr 3158

Autor:

Piotr Guszkowski

Data:

17.12.2015