Wandę Laskowską - wybitną reżyserkę teatralną, zmarłą w grudniu ubiegłego roku - wspomina Witold Sadowy.
Była wybitnym reżyserem. Osobą mądrą, wykształconą, o szerokich horyzontach. W latach 40., zaraz po wojnie, znalazła się w Studiu Teatralnym Iwo Galla w Gdyni. Razem z Barbarą Krafftówną i Zofią Perczyńską. Chciała zostać aktorką. Ale aktorstwo nie było jej przeznaczone. Wybrała reżyserię. Ukończyła studia reżyserskie w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie i historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Jednym z jej mistrzów i mentorów w PWST był prof. Bohdan Korzeniewski. Od początku wykazywała nieprzeciętne zdolności w dziedzinie reżyserii. W roku 1953 została jego asystentką przy realizacji "Zemsty" Aleksandra Fredry w Teatrze Narodowym. Rok wcześniej, kiedy była na trzecim roku studiów, dyr. Erwin Axer złożył jej i Jerzemu Rakowieckiemu, koledze z roku, propozycję przygotowania w Teatrze Współczesnym sztuki Gabrieli Zapolskiej "Ich czworo". W obsadzie znaleźli się znakomici artyści starszego pokolenia: Irena Horecka i