19.04.2011 Wersja do druku

Wałbrzych: nic

XXX/XXXI Warszawskie Spotkania Teatralne. Pisze Jacek Wakar w Przekroju.

Warszawskie Spotkania Teatralne bezceremonialnie obaliły mit o potędze wałbrzyskiego teatru. A było co obalać. Takiej publicity wałbrzyski teatr nie miał nawet wtedy, gdy jego prowincjonalne oblicze zmieniał dyrektor Piotr Kruszczyński, a przedstawienia: świetne "Lot nad kukułczym gniazdem" i "Czyż nie dobija się koni?", reżyserowała Maja Kleczewska, Jan Klata zaś przenosił "Rewizora" Gogola do Polski Gierka. W tamtym czasie mówiono o wałbrzyskiej scenie, że dojmujący smutek miasta - rekordowe bezrobocie, krajobraz z biedaszybami, brak perspektyw dla aspirujących do innego życia - uczyniła niepowtarzalnym źródłem inspiracji. Symptomatyczne pod tym względem było "Czyż nie dobija się koni?". Dziś Teatr Dramatyczny jest pieszczochem na ogólnokrajową skalę. Spora część krytyki każde tamtejsze przedstawienie z miejsca chrzci wydarzeniem, jurorzy festiwali niemal z rozdzielnika przyznają mu co istotniejsze nagrody. Dlatego Wałbrzych Fest. z miejsc

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wałbrzych: nic

Źródło:

Materiał nadesłany

Przekrój nr 16-17/18.04

Autor:

Jacek Wakar

Data:

19.04.2011