23.03.2007 Wersja do druku

W teatrze można wszystko

Teatr nie może być martwy: z jednej strony potrzebna jest dziś głęboka refleksja nad jego istotą, a z drugiej bunt. Nie ma się co obrażać na teatr interdyscyplinarny, na teatr-świetlicę - teatr musi być miejscem dla różnorodności, a nie gettem dla garstki nielicznych - pisze Justyna Pobiedzińska z Nowej Siły Krytycznej.

Premierę "Terrodromu Breslau" poprzedziła artstreetowa akcja w wykonaniu grupy "Twożywo" i performans wrocławskiego artysty Lecha Twardowskiego - kamienice na wrocławskim Rynku zalała krew (sztuczna krew, a właściwie farba, mająca krew imitować). W trakcie spektaklu widzowie byli filmowani przez jednego z aktorów, dzięki czemu sami przez pewien czas stanowili część przedstawienia. Przed premierą "Onych", mających być w zamyśle reżyserki portretem współczesnych kobiet, kilka wrocławianek w wieku 17 - 70 lat dostało jednorazowe aparaty fotograficzne, by móc sfotografować swoje życie tak, jak je widzą. Efektem owego fotografowania była wystawa zdjęć zamieszczonych na stronie internetowej spektaklu i w realu - na jednym z głównych deptaków Wrocławia. W trakcie premiery "Dziadów" nie przez przypadek na widowni pachniało kapustą i kadzidłem, a w programie znajdował się pełny tekst sztuki Pawła Demirskiego, program "Linczu" zaś był zilustrowany ś

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Justyna Pobiedzińska

Data:

23.03.2007

Tematy w toku