14.02.2011 Wersja do druku

W teatrze interesuje mnie synteza życia

Jak może nie być chociaż odrobiny komercji w czymś, co ma przynosić dochody? Przecież, jeśli nie przyjdzie do mnie widz i nie zapłaci za bilet, teatr nie będzie funkcjonował. Same spektakle nie zaspokoją budżetu. Dlatego jednym ze sposobów radzenia sobie teatru takiego jak mój jest wynajmowanie pomieszczeń - mówi EMILIAN KAMIŃSKI, właściciel warszawskiego Teatru Kamienica.

Jak to się dzieje, że w niełaskawych dla kultury czasach, kiedy utrzymanie państwowych teatrów jest tak trudne, Kamienica świetnie sobie radzi? - W moim teatrze mam trochę inny układ organizacyjny, bardziej zbliżony do teatrów amerykańskich. Tam teatry są normalnym przedsiębiorstwem. Bo choć sprawy artystyczne są bardzo ważne, to nie tylko one decydują o życiu i jakości teatru. Prof. Bardini powiadał, że przed wojną w teatrze było dwóch braci dyrektorów: jeden od spraw administracyjnych, a drugi od artystycznych. Dyskutowali o tym, czy coś im się opłaca, czy nie. W ten sposób sprawy artystyczne korelowały z materialnymi. To naprawdę bardzo ważne. Pojawia się czasami taka dziwna moda polegająca na tym, że jeżeli coś w sztuce jest kompletnie niezrozumiałe dla odbiorców, to jest artystyczne, ale ja jako właśnie odbiorca często widziałem, że coś, co jest niezrozumiałe, jest po prostu niewiele warte i swoją niedoskonałość zasłania tzw. wy

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

W teatrze interesuje mnie synteza życia

Źródło:

Materiał nadesłany

Przegląd nr 6/07.02.11 online

Autor:

Katarzyna Szeloch

Data:

14.02.2011