TEATR. Jak chce tradycja - w święta daje się sztuki do śmiechu. Wiadomo, że sytuacja we współczesnej dramaturgii polskiej nie jest najlepsza, a już z gatunkiem komediowym wyglądamy całkiem niedobrze. Z konieczności więc sięga telewizja do literatury odłożonej już w bibliotekach i sprawdzonej teatralnie jak np. "Obrona Ksantypy" Ludwika Hieronima Morstina. Przedstawienie zresztą przysposobione przez Jerzego {#os#1295}Gruzę{/#}, i zagrane przez stawkę dobrych aktorów, że wspomnę tylko o Zofii {#os#583}Kucównie{/#}, Ignacym {#os#1638}Machowskim{/#} i Romanie {#os#615}Kłosowskim{/#} - zabrzmiało czysto i ładnie. Sztuka zaś, chyba najlepsza w dorobku autora "Lilii" - zachowała jak przystało na porządną literaturę - wszystkie walory potrzebne do zrobienia dobrego teatru. Tylko - jeśli dobrze tekst pamiętam - dokonano kilku krzywdzących autora skrótów.
Tytuł oryginalny
W święta (fragm.)
Źródło:
Materiał nadesłany
?