12.11.2008 Wersja do druku

W świątyni zabrakło wspólnoty

Spektakl "Rysa" Teatru ZAR okazał się wprawdzie interesującym wydarzeniem obchodów 70. rocznicy Nocy Kryształowej, jednak po jego obejrzeniu pozostał pewien niedosyt. Nie jest to wina zespołu prowadzonego przez Jarosława Freta, bowiem o charakterze przedstawienia w dużej mierze zadecydowały czynniki pozaartystyczne. Pisze Tobiasz Papuczys z Nowej Siły Krytycznej.

Noc Kryształowa była traumatycznym doświadczeniem dla społeczności żydowskiej żyjącej w 1938 roku. Właśnie wtedy w nocy z 9 na 10 listopada naziści rozpoczęli dewastowanie i palenie synagog na terenie całej Rzeszy. Zamordowano kilkadziesiąt osób, zbezczeszczono żydowskie cmentarze, tysiące ludzi zostało aresztowanych i trafiło do obozów. Zamieszki hitlerowców były brutalnym aktem nietolerancji tamtych czasów. Wydarzenie wzięło nazwę od odłamków szkła z rozbitych okien i sklepowych wystaw. W dniach 6 - 9 listopada 2008 roku Synagoga pod Białym Bocianem stała się miejscem, w którym artyści z Polski, Niemiec i Izraela pod hasłem Wrocławskich Dni Wzajemnego Szacunku starali się uczulić społeczeństwo na problem dzisiejszych przejawów nietolerancji. W tym właśnie kontekście w ostatni dzień uroczystości Teatr ZAR zaprezentował swoją "Rysę" - spektakl będący jednorazowym wydarzeniem, które mocno wpisało się w przesłanie spotkań odbywaj

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Tobiasz Papuczys

Data:

12.11.2008

Tematy w toku