01.06.2011 Wersja do druku

W sumie jestem szczęściarą

Nie wygląda na swój wiek. Może dlatego że umie cieszyć się drobiazgami i lubi swoją pracę. KATARZYNA GNIEWKOWSKA, krakowska aktorka, której największą popularność przyniosły role w serialach, opowiada o rodzinie, fascynacji teatrem oraz pracy w Krakowie i w Warszawie.

Żyjmy dłużej: Studiowała Pani w Krakowie i teraz występuje w Teatrze Starym, ale często pracuje w Warszawie. Jakie są różnice między tymi miastami? Katarzyna Gniewkowska: Pochodzę z Katowic. Po studiach wiele lat jeździłam do Krakowa na spektakle teatralne, a teraz od lat mieszkam tam z rodziną - mężem i dwojgiem dzieci. Czujemy się tam o wiele lepiej. A co do kariery...W Krakowie był kiedyś prężny ośrodek telewizyjny, w którym realizowano wiele wspaniałych sztuk. Niestety, to już się skończyło. Dlatego ucieszyłam się, gdy zaczęłam dostawać interesujące propozycje z Warszawy. Początki w stolicy były trudne. Pośpiech, hałas... Kraków jest bardziej wyciszony, ale przyzwyczaiłam się do stolicy. Odnalazłam tu swój rytm. Nie udzielam się specjalnie towarzysko. Pracuję, a potem wsiadam w pociąg i po trzech godzinach jestem w Krakowie. Poza tym w Warszawie jest dużo przestrzeni, a w Krakowie często boli mnie głowa, bo miasto leży w niecce i

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

W sumie jestem szczęściarą

Źródło:

Materiał nadesłany

Żyjmy Dłużej nr 6/06-11

Data:

01.06.2011