"Ich czworo" w reż. Jerzego Stuhra w Teatrze Polonia w Warszawie. Pisze Hanna Karolak w Gościu Niedzielnym.
OGLĄDAJĄC SPEKTAKL "ICH CZWORO", SPRÓBUJMY SIĘ ZASTANOWIĆ, CZY OBŁUDA RELACJI RODZINNYCH NIE WKRADŁA SIĘ NIEPOSTRZEŻENIE TAKŻE DO NASZYCH DOMÓW. O sztuce "Ich czworo", granej w teatrze Polonia, można powiedzieć, że to "samo życie". Obłuda relacji rodzinnych, z którą tak zaciekle walczyła Zapolska, wkradła się też do naszych domów. Głupota zaś często niszczy więzi międzyludzkie. Ile mamy takich przykładów? Wystarczy się rozejrzeć wokoło albo przez chwilę pooglądać telewizję. Realizm sztuk Zapolskiej miesza się z humorem. Tylko że rzeczy zbyt często oglądane przestają śmieszyć. Reżyser spektaklu wychodzi przed kurtynę, by usprawiedliwić bohaterów. - Będziecie się państwo śmiać, ale ci, których za chwilę obejrzymy, nie są ani lepsi, ani gorsi od większości z nas - mówi Jerzy Stuhr. Oto Wigilia. Na próżno jednak szukać świątecznego nastroju. Zamiast niego jest litania pretensji. To nie jest zwykła pyskówka. Raczej demonstra