09.03.2004 Wersja do druku

W oparach naiwności

Mimo zastrzeżeń, "Balladynę" Kilianów mogę śmiało polecić.

Premiery w inscenizacji Jarosława Kiliana robią na widzach wrażenie dzięki zawsze atrakcyjnej scenografii ojca reżysera, Adama Kiliana. W "Balladynie" Juliusza Słowackiego scena bitwy, z kolejno opadającymi w rytm werbli sylwetami strzeleckimi, jest wprost genialna. Na takich właśnie pomysłach zasadza się wielkość teatru. Scenografia Kiliana jest zniewalająca, ale i niebezpieczna, skoro zachwyca urodą... drutu kolczastego w formie girland. Zadziwiających plastycznych ciekawostek i żartów jest tu znacznie więcej. Cieszą oko pogodne, soczyste kolory dekoracji inspirowanych naiwnym malarstwem spod znaku Nikifora. Kiedy pomysł organizujący widowisko jest tak wyrazisty, bardziej skłonni jesteśmy wybaczyć niedostatki innych jego części. Okazały wystrój tej niby-tragedii - jak o "Balladynie" pisał sam autor - pomaga przymknąć oko na nierówną grę zespołu, co rzutowało na spadki napięcia, zwłaszcza w scenach zbiorowych. Przykład pierwszy z brzegu to ro

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

W oparach naiwności

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 58

Autor:

Janusz R. Kowalczyk

Data:

09.03.2004

Realizacje repertuarowe