28.11.2006 Wersja do druku

W lustrze Gombrowicza

Gombrowiczowi nigdy nie udało się rozliczyć do końca z własną przynależnością narodową, ale jako Polak z krwi i kości dobrze wiedział, co nas cechuje i miał odwagę o tym napisać - mówi BARTŁOMIEJ WYSZOMIRSKI, reżyser "Trans-Atlantyku" w Jeleniej Górze.

Wojciech Wojciechowski: Dlaczego "Trans-Atlantyk"? Bartłomiej Wyszomirski: Wiele utworów Gombrowicza znam praktycznie na pamięć, a mimo to nie sięgałem po niego w dotychczasowej pracy teatralnej. Wpływ na moją decyzję miała propozycja Małgorzaty Bogajewskiej. Muszę zaznaczyć że nie byłem pozbawiony wątpliwości co do tego wyboru. Gombrowicz staje się powoli teatralną ikoną, a to zaczyna rodzić komplikacje związane ze sposobem jego wystawiania, czyli kluczem interpretacyjnym . W.W.: Czuje pan presję? B.W.: Tak i nie. Z jednej strony zdaję sobie sprawę że biorąc się za "Trans- Atlantyk", siłą rzeczy narażam się na porównania z innymi, klasycznymi jego wystawieniami, choć taka sytuacja może być bardzo inspirująca. Nie mam zamiaru wypierać wpływu, jaki wywarły na mnie inne realizacje gombrowiczowskie. Moim zadaniem jest zrobić spektakl, który przemówi do widzów. Myślenie o tym, że w tej materii wszystko już zostało powiedziane byłoby p

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa siła krytyczna

Autor:

Wojciech Wojciechowski

Data:

28.11.2006

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe