18.03.2016 Wersja do druku

W książkach telefonicznych nie ma Hamletów

Stary Teatr wykręca widzom niezły numer. Michał Buszewicz reżyseruje "Książkę telefoniczną", a aktorzy interpretują spis abonentów. Co z tego wyniknie? Z Michałem Buszewiczem, reżyserem i Moniką Frajczyk, rozmawia Gabriela Cagiel w Gazecie Wyborczej-Kraków.

Gabriela Cagiel: To prawda, że Helena Modrzejewska, zapytana, jaką poezję recytuje, odpowiedziała, że "spis abonentów telefonu"? Michał Buszewicz: Krąży taka anegdota. Choć - jak to z anegdotami bywa - pewności nie mamy. Wkrótce premiera "Książki telefonicznej". Wystawiasz taki spis? M.B.: Na pewno nie chcemy wystawić tekstu wierni intencjom autorów spisów telefonicznych, nie planujemy też powtórzyć gestu Modrzejewskiej. Raczej eksplorujemy wszystkie możliwe konsekwencje posiadania telefonu i możliwości połączenia się z kimś po drugiej strunie słuchawki. Istnieje też pewne podobieństwo między relacją nadawca-odbiorca w rozmowie telefonicznej a tym, co dzieje się między aktorami a widzami w teatrze. Monika, od razu byłaś przekonana do tego projektu? Monika Frajczyk [na zdjęciu]: Od momentu gdy usłyszałam, że będziemy wystawiać "Książkę telefoniczną", wiedziałam, że na pewno nie będzie to spis abonentów. Nie rozczarowałam się.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

W książkach telefonicznych nie ma Hamletów

Źródło:

Materiał nadesłany

www.cojestgrane24.wyborcza.pl

Autor:

Gabriela Cagiel

Data:

18.03.2016