04.08.2014 Wersja do druku

W kogo trafi twój kamień

Po awanturze wokół "Golgota Picnic" pojawiło się pytanie: jak daleko sięga artystyczna wolność? Myślę, że tak naprawdę powinniśmy wyjść od pytania: czym ta wolność jest? - komentarz.

Nigdy nie miałem ochoty oglądać wystawy ludzkich zwłok, która krąży po Polsce. I bardzo by mi przeszkadzało, gdyby ją wystawiano na ulicy. Ale "Golgota Picnic" miano pokazać w zamkniętej przestrzeni Gdybym był Robinsonem Crusoe, pojęcie wolności w ogóle by się nie pojawiło. W tym kontekście obecne byłoby pojęcie swobody albo swawoli. Na bezludnej wyspie mógłbym robić, co zechcę. Nikt mnie nie zniewala, nikt nie ogranicza. Ale to nie jest wolność. Wolność pojawia się dopiero wtedy, kiedy pojawia się Inny. To doświadczenie międzyludzkie. Nie jest tylko moją sprawą i nie zależy wyłącznie od moich decyzji oraz przekonań. Na przykład: mam ochotę rzucić kamieniem ponad dachem. Teoretycznie mogę to zrobić, bo jestem wolny - ale wszystkie moje działania muszą uwzględniać Innego, dlatego najpierw powinienem zobaczyć, czy ktoś nie stoi po drugiej stronie. Krótko mówiąc: czyny wolne nie są spełniane w pustej przestrzeni, tylko w przest

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

W kogo trafi twój kamień

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza online

Autor:

Tadeusz Gadacz, wysłuchał Łukasz Długowski

Data:

04.08.2014

Tematy w toku