09.10.2011 Wersja do druku

W kawiarni bez Pchły

Historia Brzechwy jako wielka blaga, plotka przekazywana sobie z wypiekami na policzkach przez eleganckie panie przy herbatce - o spektaklu "Pchła Szachrajka" w reż. Piotra Tomaszuka z Teatru Guliwer z Warszawy prezentowanym w ramach XV Międzynarodowego Festiwalu Teatrów dla Dzieci i Młodzieży Korczak pisze Justyna Czarnota z Nowej Siły Krytycznej.

Pchła Szachrajka bez wątpienia należy do grona tekstów najchętniej i najczęściej adaptowanych przez zespoły teatralne, tak zawodowe, jak amatorskie. Dowcipny tekst Jana Brzechwy o psikusach i kłamstewkach czarującej łobuzicy bawi i małych, i starszych. Nierzadko zdarza się, że widownię wypełniają goście, którzy znają tekst niemalże na pamięć albo przynajmniej potrafią wyrecytować pokaźne jego fragmenty. Przenoszenie na scenę pchlich przygód stanowi więc zawsze nie lada wyzwanie. Reżyserzy próbują zaskoczyć widza, a o to wcale niełatwo. Piotrowi Tomaszukowi już raz się to udało - przed nieomal dekadą w Teatrze Banialuka w Bielsku-Białej. Wówczas, przy współpracy ze słowacką scenografką Evą Farkasovą oraz muzykiem Krzysztofem Maciejewskim, odtworzył kawiarniany klimat początku XX wieku. Najważniejszą decyzją Tomaszuka była rezygnacja z obecności tytułowej Pchły na scenie, co umożliwiło mu przedstawienie historii Brzechwy jako wiel

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Justyna Czarnota

Data:

09.10.2011

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe
Festiwale