Logo
24.10.2011 Wersja do druku

W jakiej sprawie śpiewają?

- Jak wychodzi ktoś, kto jest Kimś, to czasami może nawet gorzej śpiewać mówi. ZBIGNIEW ZAMACHOWSKI opowiada o jurorowaniu na Studenckim Festiwalu Piosenki i o "Klubie hipochondryków", w którym dziś zagra w Operze Krakowskiej.

Nadal lubi Pan mleczną czekoladę? - (śmiejąc się) Jak widać, choć w gazecie tego widać nie będzie. Ale w życiu - tak. Pamiętam Pana autorską "Piosenkę festiwalową", bezpretensjonalną, żartobliwą, za którą otrzymał Pan w 1984 roku na XX Studenckim Festiwalu Piosenki wyróżnienie. Czarował Pan w niej tajemniczą panią, mającą wujka w jury, by załatwiła Panu choć III nagrodę, w zamian ofiarowując czekoladę... - Jak widać, nie udało się, aczkolwiek nie zostałem całkowicie pominięty. To wyróżnienie bardzo mnie ucieszyło, jechałem na krakowski festiwal bez specjalnych nadziei na wielkie laury. Wiedziałem, że repertuar, jaki proponuję, to nie jest coś, czym się wygrywa takie festiwale, co mówię bez kokieterii czy ironii. To, że mnie jury zauważyło, wcześniej prosząc o trzecią piosenkę, było czymś fantastycznym. Pamiętam, że otwierałem koncert laureatów w hali Wisły, prowadząc jakąś prywatną walkę, bodaj przegraną, by

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jak wychodzi ktoś, kto jest Kimś, to czasami może nawet gorzej śpiewać

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Polski online

Autor:

Wacław Krupiński

Data:

24.10.2011