EN
13.01.2015 Wersja do druku

Utonął

"Wojna i pokój" w reż. Marcina Libera w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Pisze Agnieszka Kobroń na swoim blogu Afisz teatralny.

Przeniesienie czterotomowego Tołstoja na deski teatru to rzecz trudna do wykonania, zwłaszcza, że to "ten" pisarz i "ta" powieść. Rzecz wręcz niemożliwa bez pominięcia rozległych (a jakże ważnych) wątków i całego tłumu bohaterów. Marcin Liber spróbował. Wskoczył na wody głębokie i dzielnie mierzył się z powieścią uchodzącą za rosyjską epopeję narodową. Ale tutaj to nawet chęci nie wystarczyły. Utonął. Pozostawiając widzom w pamięci jedynie zapach pyłu z wystrzelonej broni. Na scenie ciągle coś się dzieje. Wątek miesza się z wątkiem, a postać z postacią. Scenografia (Mirek Kaczmarek), chociaż z wałami siana pełni również funkcję sali balowej (gdzie alkohol leje się strumieniami) i pola bitwy (na którym mało co tej bitwy widać). Nie jest ona bogata w rekwizyty, są tylko wnoszone i wynoszone krzesła, w tle rosyjska flaga wprowadzona przez Aleksandra II i książki spadające ze wszystkich stron sceny. Głównym zadaniem tych osta

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wojna i pokój, reż. Marcin Liber

Źródło:

Materiał nadesłany

www.afiszteatralny.blogspot.com

Autor:

Agnieszka Kobroń

Data:

13.01.2015

Realizacje repertuarowe