08.03.2019 Wersja do druku

Umrę, tworząc

W przededniu wernisażu wystawy "Do czysta" w CSW w Toruniu rozmawiamy z najważniejszą współczesną artystką intermedialną. - Myślę tylko o następnych projektach, a nie o dotychczasowych dokonaniach. Artystą jest się do końca - mówi. Z Mariną Abramović rozmawia Mike Urbanak w Vogue.

Jestem efektem ubocznym? - Czego? Twojej sztuki. Jak chyba zresztą wszyscy jej fani. - Jeśli nawiązujesz do mojego manifestu, mówię w nim tylko tyle, że artysta nigdy nie powinien myśleć o sobie jak o idolu, a to, co myślą inni, jest ich sprawą. Bycie fanem to twoja projekcja, nie moja. Ja natomiast muszę pilnować, żeby nie przeszła na mnie, gdyż bycie idolem to coś znacznie większego niż bycie człowiekiem. Naprawdę nic ci to nie robi? - Nakłada na mnie większą odpowiedzialność wobec siebie i wobec innych, szczególnie młodych ludzi, a w jeszcze większej szczególności wobec młodych artystów. Nie można ich rozczarować. To trudne? - To jest wielka presja, bo jak stworzysz jakiś standard, musisz go utrzymać. Generalnie rzecz biorąc, to jest po prostu piekło. Nie możesz odpuścić? - Nie chodzi o to, że nie mogę, tylko o to, że nie umiem. Skończę w tym roku 73 lata i myślę tylko o kolejnych projektach, a nie o osiągnięciach. Jes

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Marina Abramović: Umrę, tworząc

Źródło:

Materiał nadesłany

Vogue online

Autor:

Mike Urbaniak

Data:

08.03.2019