Prof. Jadwiga Dzikówna - zmarła 3 czerwca b.r. wybitna śpiewaczka - we wspomnieniu Mieczysława Drzewicy-Popławskiego.
Mój przyjaciel - znamienity scenograf i scenarzysta filmowy, Mariusz Wituski - kiedy żegnaliśmy kolejną zmarłą Wybitną Postać Naszej Kultury - oświadczył: "Umiera Nasz Świat i powoli pustka będzie dla nas boleśniejsza od egzystencji". W pełni doświadczyłem tego uczucia 3 czerwca br. po śmierci Maestry Jadwigi Dzikówny. Damy, która (pomimo przeżytych 92 wiosen) do końca zachowała młodą duszę, wspaniałą pamięć, lotny umysł i cudowne poczucie humoru. Tę kresową z pochodzenia inteligentkę, a warszawiankę z urodzenia i wyboru cechowały: uroda, elegancja, wytworność w życiu i na scenie oraz wielka kultura w dawnym stylu. Jej dom rodzinny emanował tradycją i historią Pierwszej Rzeczypospolitej i klasycznym pięknem. Matka - pianistka - uczyła małą Jadzię gry na fortepianie i śpiewu od najmłodszych lat. Dzieciństwo i część młodości upłynęły jej w Warszawie. Tam też w czasie okupacji niemieckiej (ucząc się na tajnych kompletach), zdała