Teatr Nowy po "Hamlecie" i " Czarującej szewcowej" postanowił sięgnąć do dramaturgii współczesnej. Wybór padł na sztukę węgierskiego autora Gyorgy Spiro "Opera mydlana". O sensowność wyboru można się spierać. Sztuka bowiem napisana jest boleśnie niebłyskotliwie, a na dodatek bardziej przypomina gazetową publicystykę niż dzieło sceniczne. W tym kontekście zasługują na uznanie realizatorzy i aktorzy, bowiem premierowa prezentacja w Małej Sali wypadła nadspodziewanie dobrze. Bohaterami dramatu jest dwoje ludzi: mężczyzna niewiele ponad trzydziestoletni i kobieta przed pięćdziesiątką. On (świetny Juliusz Chrząstowski), typowy domokrążca, przybywa do jej mieszkania z niezwykle atrakcyjną ofertą: proponuje odszkodowanie za prześladowania Żydów. Zachowuje się tak, jakby usiłował sprzedać komplet eleganckich noży po niewygórowanej cenie z gwarancją i atrakcyjnym futerałem. Nią (fantastycznie naturalna Barbara Dembińska) propo
Tytuł oryginalny
Ulica przecina życie
Źródło:
Materiał nadesłany
Dziennik Łódzki nr 76