01.06.2001 Wersja do druku

Tylko to, co widać

Warlikowski realizując "Bachantki" przeznaczył dla widza zarówno należne mu miejsca na widowni, jak i krzesła ustawione na scenie (po bokach przestrzeni przeznaczonej dla aktorów). I choć posadzenie publiczności na scenie nie jest już niczym nowatorskim, to zabieg reżysera początkowo wydawał się ciekawy. Po pierwsze widz mógł przeżywać przedstawienie od momentu wejścia na salę: krzesła stały na scenie, nie było kurtyny, można było kontemplować scenografię i zastanawiać się, jaką funkcję poszczególne jej elementy spełnią w przedstawieniu. Po drugie wypadało podjąć ważną decyzję: gdzie usiąść, bowiem z każdej z trzech stron przedstawienie mogło wyglądać inaczej (w dodatku widownia wydawała się miejscem bezpieczniejszym niż scena). Widzowie, którzy nie chcieli się znaleźć w centrum "bakchicznego szału", rezygnowali ze swoich cennych miejsc na scenie - skwapliwie korzystali z tego inni, niezadowoleni z krzeseł na widowni. Zmiany miejsc

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Tylko to, co widać

Źródło:

Materiał nadesłany

Didaskalia nr 43/44

Autor:

Katarzyna Pawlik

Data:

01.06.2001

Realizacje repertuarowe