Logo
30.01.2001 Wersja do druku

Tylko przez uszy

Cały wieczór czekałam, aż {#os#288}War­dejn{/#} oderwie się od tekstu i zacznie naprawdę grać Zenka. Ale się nie doczekałam. Na scenę wychodzi dojrzały mężczy­zna. Przedstawia się jako Zenek i pro­ponuje widzom spotkanie. Chciałby im poczytać notatki przywiezione z podróży do Stanów. Robił je codzien­nie, od początku swego pobytu w No­wym Jorku, w jego polskiej dzielnicy Greenpoint (gdzie z każdego niemal punktu widać Manhattan). Mężczyzna (w tej roli Zdzisław Wardejn) siada przy stole i właściwie przez cały spektakl czyta, czasem tylko odry­wając się od zapisków, aby wstać i po­wiedzieć coś wprost do widowni. No­tatki opowiadają całą historię jego "amerykańskiego snu" - jak próbował robić interesy w Ameryce, jak pracował na czarno, jak starał się o azyl, jak za­kochał się w Iwonie i tak dalej. Jeste­śmy na spektaklu, w którym głośna lek­tura tekstu zastępuje spójne poprowa­dzenie roli. To oczywiste, że taki był p

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Tylko przez uszy

Źródło:

Materiał nadesłany

Głos Wielkopolski Nr 25

Autor:

Anna Koczorowska

Data:

30.01.2001

Realizacje repertuarowe