10 lipca 1944 - Ze "Szkiców piórkiem" Andrzeja Bobkowskiego: "Po obiedzie w kantynie wpadłem na chwilę do (Tadeusza) Świątka pogadać. Kopalnia krakowskich ploteczek. Doszliśmy do wniosku, że grana obecnie sztuka w "Mathurins" jest zwyczajnym plagiatem "Niespodzianki" Rostworowskiego. Ś. opowiadał mi, że "Niespodzianka została przysłana na konkurs ogłoszony przez teatr krakowski i że to on nakłonił Rostworowskiego do przysłania jej obiecując mu z góry pierwszą nagrodę. Było to o tyle usprawiedliwione, że nadesłane sztuki nie przedstawiały żadnej wartości i jury było w kłopocie. Wtajemniczonym w całą kabałę był także Zygmunt Nowakowski. S. opowiadał mi o różnych reakcjach członków jury. "Niespodzianka" pobiła bezsprzecznie o całą długość nadesłane sztuki. Otóż większość nie poznała się. Chwistek twierdził, że czytała to jego żona i że to słabe, niewyrobione. Natomiast Haecker z "Naprzodu" poznał się i wykrzykiwał: To musi b
Źródło:
Materiał nadesłany
Kalendarz Teatralny 1989
Data:
10.07.1944