08.04.2020 Wersja do druku

Twórcza samotność. Negatywnie, czyli pozytywnie

- Taka praca z przeprowadzką magazynu jest trochę zamiast siłowni: trzeba dźwigać, przenosić, ładować wspólnie z kolegami - mówi Marcin Kęszycki* z Teatru Ósmego Dnia. W czasach kwarantanny pracownicy teatru musieli w drugiej połowie marca przenieść ogromną ilość sprzętu i różnych elementów scenografii zebranych w dotychczasowym magazynie do nowego pomieszczenia.

Jak się ostatnio czujesz? - Czuję się... negatywnie, to znaczy pozytywnie - czyli jestem, jak przypuszczam, zdrowy. Bo, jak wiadomo, nikt nas specjalnie się nie bada i póki nie mamy żadnych objawów, to czujemy się niby świetnie... bezobjawowo. Ale tobie chyba nie chodzi w tym pytaniu tylko o moje samopoczucie fizyczne, a o to, jak sobie z tym wszyscy psychicznie radzimy, prawda? Bo to największe wyzwanie. Ja należę do typów z ADHD. O nie, co za pech! - Dlatego usiedzieć na tyłku nie jest mi wcale tak łatwo. Z jednej strony jest wreszcie trochę czasu na to, żeby spojrzeć w siebie, poczytać, posłuchać, pooglądać - zrobić to wszystko, na co nigdy nie było czasu. Ale jednocześnie pojawia się poczucie, ze ten czas strasznie szybko pędzi, przecieka między palcami, że ta jedyna być może w życiu okazja, żeby wszystko nadrobić, wymyka się z rąk. No tak, ale ten przeciekający między palcami czas daje poczucie spowolnienia, przecież tak naprawd

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Twórcza samotność. Negatywnie, czyli pozytywnie

Źródło:

Materiał nadesłany

www.kulturapoznan.pl

Autor:

Rozmawiał Marek S. Bochniarz

Data:

08.04.2020