EN
02.04.2011 Wersja do druku

Tukany za jaja z pogrzebu

Kiedy dwudziestodwuletni Krzysztof Szczepaniak zobaczył, ile ludzi przyszło na II etap Aktorskiej Interpretacji Piosenki, pomyślał: "Boże, żeby tylko nie pieprznąć się w tekście".

Raz się "pieprznął" i miało to bardzo poważne konsekwencje (patrz ostatni akapit). Ale teraz stało się inaczej. *** Stało się inaczej, mimo że - trzeba to przyznać otwarcie - śpiewał nieco "pieprznięte" piosenki. Najpierw Macieja Zembatego ("Prosektorium", "Ostatnia posługa"), później Jacques'a Brela ("Jak zabić gacha żony swej"). Śpiewał tak dobrze, że wyśpiewał sobie - ku własnemu, jak mówi, zdumieniu - udział w koncercie finałowym 32. Przeglądu Piosenki Aktorskiej. Tam też czekało go zdumienie. A nawet dwa. Pierwsze, gdy wręczano Tukana Publiczności (jemu), a drugie, gdy wręczano Tukana Dziennikarzy (też jemu). Tym sposobem z rodzinnego Wrocławia do nierodzinnej Warszawy wyjechał z dwiema statuetkami w garści. Całkiem nieźle, jak na kogoś, kto nie miał zamiaru wystartować w konkursie, prawda? *** Z występem było mniej więcej tak: w warszawskiej szkole teatralnej (podobnie jak we wrocławskiej, krakowskiej i w łód

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Tukany za jaja z pogrzebu

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Gazeta Wrocławska online

Autor:

Justyna Kościelna

Data:

02.04.2011

Festiwale