EN
13.02.2014 Wersja do druku

Tu Ziemia, tu Kosmos, czy siebie słyszymy

"Kosmonauty wiadomość ostatnia do kobiety, którą kochał w byłym Związku Radzieckim" w reż. Steva Livermore'a w Teatrze im. Siemaszkowej. Pisze Jan Niemaszek w Super Nowościach, w cyklu TROCHI Qltury, czyli recenzja w paru zdaniach.

Jesteśmy drobinkami, pyłkami. Mieszkamy sobie na powierzchni małej kulki nazwanej Ziemią zawieszonej teoretycznie w nieskończonej przestrzeni Kosmosu. Funkcjonuje ten układ , jeśli wierzyć uczonym fizykom, co to za pomocą szkiełka i oka wszystko ponoć wybadali, na zasadzie praw fizyki, chemii. Wzajemnie się przyciąga lub odrzuca, syntezuje albo analizuje. Wierzący w Siłę Wyższą, Stwórcę tego kosmicznego galimatiasu, wierzący w ducha mają pewnie lepiej. Ale zarówno ci, którzy są uduchowieni, jak i ci racjonalni nie potrafią często z sobą rozmawiać, siebie słuchać. Nie potrafią wysyłać właściwych komunikatów, porozumiewać się nie potrafią. Tak odbieram ten dramatyczny komunikat kosmiczny nomen omen, przesłanie Davida Greiga, autora dramatu "Kosmonauty wiadomość ostatnia do kobiety, którą kochał w byłym Związku Radzieckim", którego premierą uraczył nas ostatnio Teatr Siemaszkowej. Ostatnia to premiera z tzw."rzutu Cabana", który dyrektor

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Tu Ziemia, tu Kosmos, czy siebie słyszymy

Źródło:

Materiał nadesłany

Super Nowości nr 32 (4359/17.02

Autor:

Jan Niemaszek

Data:

13.02.2014