Logo
7.04.1964 Wersja do druku

Tu się bawią...

WIĘC ujrzeliśmy znowu dwie jednoaktówki Mrożka. Autor we wstępie do swych utworów dramatycznych mówi o nich, że "nie są aluzją do czegoś konkretnego ani też metaforą - więc nie ma potrzeby ich rozszyfrowywać". Mimo to, każdy z widzów, nawet abstrahując od wszelakiej metafory, bawi się ich rozszyfrowaniem. Każda bowiem ze sztuk Mrożka stanowi paradoks. Paradoks, polegający na niesłychanie drobiazgowej obserwacji postaw ludzkich wobec zjawisk życia powszedniego i na ukazywaniu realiów życiowych z jednoczesnym, sprowadzaniem ich do absurdu. Ukazuje śmiesznostki, jakie kryją się za wieloma z naszych powtarzanych codziennie słów i gestów, a nawet myśli i pragnień. Okazją do odsłonięcia owych konwencji naszego życia będzie raz, jak w "Czarownej nocy" noc spędzona wspólnie przez dwu kolegów urzędników na delegacji w pokoju hotelowym, kiedy indziej jak w "Zabawie", perypetie trzech, parobków łaknących zabawy, a zamiast niej znajdujących tylko je

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Tu się bawią...

Źródło:

Materiał nadesłany

Express Wieczorny nr 84

Autor:

Karolina Beylin

Data:

07.04.1964

Realizacje repertuarowe