"Opowieści Hoffmanna" w reż. Harry'ego Kupfera w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej w Warszawie. Pisze Olgierd Pisarenko w Ruchu Muzycznym.
Stołeczny Teatr Wielki, który pod obecną dyrekcją uczciwie zapracował na miano "Akademijnego", zdobył się w końcu na pełnowartościową premierę operową. Mowa o "Opowieściach Hoffmanna", które przygotował 72-letni Harry Kupfer, twórca ponad 170 inscenizacji, najpierw na scenach "enerdowskich", potem światowych, w tym wiedeńskiej prapremiery "Czarnej maski" w 1986 i bayreuckiego "Pierścienia Nibelunga" z 1988, a przez lat 20 (do 2002) główny reżyser Komische Oper. Kupfer jest uczciwy wobec oryginału, tzn. nie próbuje wciskać publiczności własnej filozofii opakowanej w cudzą partyturę, a zwłaszcza sugerować, że utwór jest o czymś zupełnie innym, niż się nam i ojcom naszym wydawało. Owszem, reżyser lubi "pozaczasowość", więc kostium jest tu "ogólnie dwudziestowieczny", również pewne rekwizyty odnoszą się do przyszłości nieprzeczuwanej przez autorów dzieła, ale prawda uczuć i relacji między postaciami pozostaje nienaruszona i wydaje się