Spektakl "Wyspa słoneczników" powstał, żeby złość i przebaczenie ubrać w baśniowy kostium. Wychowankowie domów dziecka opowiadają o sobie na profesjonalnej scenie - piszed Jolanta Gajda-Zadworna w Życiu Warszawy.
W "Wyspie słoneczników" wystawionej w teatrze Lalka wychowankom stołecznych domów dziecka i innych placówek opiekuńczych towarzyszy dwoje profesjonalnych aktorów. W spektaklu padają teksty i pojawiają się sceny podpatrzone podczas teatralnych zajęć, które przez rok prowadzili pisarka i ilustratorka Katarzyna Kotowska i aktor Lalki Roman Holc. Marzenia za trzy złote Projekt nazywał się "Moje marzenia". Cel miał szczytny - rozbudzenie w dzieciach, które straciły rodzinny dom i w trudnej młodzieży pozytywnych wartości. Finałem zajęć stał się spektakl. Wystawiony w prawdziwym teatrze, wymieniany na afiszu, z biletami sprzedawanymi w kasie (choć tylko po trzy złote) jest tym większym dla młodych aktorów przeżyciem. Na premierze zjawi się przede wszystkim rodzeństwo i koledzy. Rodziców raczej nie zapraszają. Wykrzyczeć milczenie Między rzędami chodzi dziewczynka. Ma kolorowe skrzydła i koronę, ale jest smutna. Nic nie mówi, w przeciwieństwi