Są sztuki - i, przede wszystkim, są premiery - które znaczą coś więcej niż sukces, chwałę autora i teatru. Które znaczą nowy rozdział w kulturze teatralnej, nowy krok, albo nawet nową epokę. Takie premiery wita gwizd oburzenia i ryk gniewu jednych, bezgraniczny entuzjazm innych. Zajrzyjcie do historii teatru, znajdziecie tam sporo takich wydarzeń. A legendarna premiera "Wesela", do której uczestnictwa przyznawało się tylu widzów, ilu po latach znalazło się weteranów Powstania Styczniowego... Triumf berlińskiej prapremiery "Opery za 3 grosze" - oto mija jej trzydziesta rocznica - był z rzędu tych słupów milowych teatru, tych widowisk, które porywają widzów i wyrywają krytyków z błogiej rutyny, które przerywają granice ukryte za najgęstszymi zasiekami. "Opera za trzy grosze" była nowym wyrazem teatralnym i gdyby Brecht już nic więcej dla teatru nie stworzył - nazwisko jego i tak znajdowałoby się pośród wybitnych reformato
Tytuł oryginalny
Trzy grosze w cenie arcydzieła
Źródło:
Materiał nadesłany