06.03.2020 Wersja do druku

Trzecia droga

Dla teatromanów co najmniej od dekady jest jasne, że Wojciech Kościelniak to wyjątkowo utalentowany twórca, który konsekwentnie podąża własną drogą. Udowodnił i systematycznie udowadnia, że dobrą literaturę można wystawiać w teatrze muzycznym, nie gubiąc jej walorów - pisze Kalina Zalewska w portalu Teatrologia.info.

Zamiast kupować zachodnie licencje i raczyć nas polskimi wersjami światowych musicali, jak to na ogół czyni Wojciech Kępczyński w warszawskiej Romie, Kościelniak penetruje mity europejskiej i polskiej kultury na własną rękę. Pisze (sam albo z Piotrem Dziubkiem) adaptacje czołowych powieści i, pracując z wypróbowanym zespołem realizatorów, przenosi je na sceny wrocławskiego Capitolu, Teatru Baduszkowej w Gdyni, krakowskiego Słowackiego, wreszcie stołecznej Syreny. Jeszcze dziesięć lat temu zdawało się, że musical nie zdoła oddać finezji i komplikacji wielkiej literatury, nie znajdzie stosownych środków wyrazu, a reżyser i autor scenariuszy zarazem porywa się z motyką na słońce. Osobiście porzuciłam te obawy już po inscenizacji "Lalki" (2010). Kościelniak nie dość, że sprawnie opowiedział fabułę powieści Prusa, pokazał nierówności społeczne i niejednoznaczność Wokulskiego, to umiejętnie nasączył swój spektakl melancholią.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Trzecia droga

Źródło:

Materiał własny

Teatrologia.info

Autor:

Kalina Zalewska

Data:

06.03.2020