OD NIEKTÓRYCH ludzi, którzy byli na przedstawieniu "Czarującej szewcowej" w Teatrze im. W. Siemaszkowej usłyszałem sporo krytycznych uwag o grze aktorów i o samej sztuce. Uprzedzenie to udzieliło się więc początkowo i mnie. Podczas spektaklu miałem szczególnie krytyczny stosunek do wszystkiego, co się działo na scenie, a mimo to wyszedłem z teatru przeświadczony, że nie straciłem na darmo czasu. Przede wszystkim sama sztuka, której autorem jest wielki poeta hiszpański Federico Garcia Lorca. Ta pełna żywiołowej mądrości, ironii i humoru komedia obyczajowa o specyficznym kolorycie hiszpańskim - może się łatwo wydać bardzo błahą temu, kto nie zechcę odczytać jej subtelnego podtekstu. "Czarującej szewcowej" nie można przyjmować dosłownie - jej pozorna naiwność, nieskomplikowanie i łatwość wprowadzają w błąd. O istocie utworu stanowi bowiem jego trzeci wymiar - jest on równocześnie głównym celem, dla którego sztuka została w ogóle napisa
Tytuł oryginalny
Trzeci wymiar krnąbrnej żony
Źródło:
Materiał nadesłany