EN
11.07.2007 Wersja do druku

Triumf teatru skromnego

Okazało się, że sukcesu na scenie nie osiąga się przez inscenizacyjny przepych. Najciekawsze były widowiska odchodzące od wystawności na rzecz prostoty wyrazu - miniony sezon teatralny podsumowuje Janusz R. Kowalczyk w Rzeczpospolitej.

Za najlepsze przedstawienie uważam szlachetnie skromną w formie "Miarkę za miarkę" Szekspira, znakomicie wyreżyserowaną przez Annę Augustynowicz na Małej Scenie warszawskiego Teatru Powszechnego. Kunsztownie zagrali aktorzy odziani w niemal współczesne kostiumy. Niezmiernie aktualne widowisko o hipokryzji sfer rządzących przywraca wiarę w siłę słowa w teatrze. Premiera "Miarki..." zbiegła się w czasie z seksaferą na szczytach władzy, przydając tym samym spektaklowi nadspodziewanej aktualności. Jednak przedstawienie sprawdza się bez tych podpórek aluzyjno-politycznych, co stwierdzam z satysfakcją po obejrzeniu go pół roku później na festiwalu Kontakt w Toruniu. Intymne klimaty Teatr metafory, powściągliwy formalnie, wyszedł też spod ręki Krzysztofa Zaleskiego. Adaptator i reżyser zarazem, nawet niesceniczną prozę Marka Nowakowskiego przekuł w intrygujący "Wagon" w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Artystyczną ucztę zapewnił też widzom K

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Triumf teatru skromnego

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 160

Autor:

Janusz R. Kowalczyk

Data:

11.07.2007

Wątki tematyczne