"Tristan i Izolda" w reż. Petra Nosálka w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej. Pisze Zdzisław Niemiec w Kronice Beskidzkiej.
Celtycka opowieść o szaleńczej miłości Tristana i Izoldy Złotowłosej ma już ponad 800 lat, a wciąż budzi zainteresowanie - w wersji literackiej, operowej, teatralnej, czy choćby w piosence Zbigniewa Wodeckiego. Nic więc dziwnego, że po tę klasykę miłosnego dramatu sięgnął też bielski Teatr Lalek Banialuka, przygotowując widowisko dla młodzieży i dorosłych widzów. Lalkowo-aktorską wersję "Tristana i Izoldy" (premiera 26 lutego) przygotował czeski reżyser Petr Nosálek, działający od kilkunastu lat w polskich teatrach, z Banialuką włącznie. Mówi o sobie, że twórczym wyzwaniem są dla niego stare baśnie i legendy. Szuka w nich nadziei, że w ludziach jest więcej dobra niż zła. A barwną galerię postaci nie całkiem dobrych, ale też nie całkiem złych odnalazł - i pokazał na bielskiej scenie - w celtyckim eposie. Obok tytułowych kochanków, pogrążonych w zakazanej namiętności (w tych rolach Magdalena Obidowska i Ziemowit Ptaszkowski jest