Logo
18.10.2011 Wersja do druku

Traviata na piękne glosy

"Traviata" w reż. Geraldine Pelkowski w Operze na Zamku w Szczecinie. Pisze Ewa Podgajna w gazecie Wyborczej - Szczecin.

Tak pięknych głosów i subtelnie grającej Orkiestry w szczecińskiej Operze w ostatniej dekadzie nie było. Publiczność zgotowała artystom owacje na stojąco. Sama inscenizacja teatralna w reż. Gerlinde Pelkowski nie wyróżnia się czymś nadzwyczajnym. Na scenie żyrandol, łóżko, sztuczny tygrys. Kicz w służbie operowej, który drażni sztuczną konwencją. Gdyby nie pewien zabieg modern, tyleż prosty, co błyskotliwy, który zastosował scenograf Thomas Gabriel. Aktorom na scenie towarzyszą ich wielkie czarno-białe fotografie. Od pierwszego aktu, kiedy w tle mamy erotyczne zdjęcie kurtyzany, po ostatni akt, kiedy Violetta umiera, a jej stylowe zdjęcia przekreślone zostały czarnymi szarfami. Partytura "Traviaty" to nic innego jak dwa stany emocjonalne wynikające z przeżywanej miłości i śmierci. Dwa zjawiska, które przywołują też w nas fotografie bliskich. W "Traviacie" szczecińskiej Opery wszystko jest jednak tylko tłem dla subtelnie melodyjnej muzyki

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Traviata na piękne glosy

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Szczecin nr 243

Autor:

Ewa Podgajna

Data:

18.10.2011

Realizacje repertuarowe