EN
20.03.1962 Wersja do druku

Tragedia o końcu świata

SZEKSPIR jest zawsze genialny. Także w "Królu Learze". Zwłaszcza w "Królu Learze". Bo czyż nie trzeba genialności, aby utwór mający tyle wad - o czym się już wielokrotnie i szeroko rozpisywano - tyle nieprawdopodobieństw, mimowolnych - przynajmniej dla nas śmieszności, błędów konstrukcyjnych, melodramatycznych jaskrawości i ma­kabry, utwór, który może wydać się na scenie czymś nie do znie­sienia, jest wielką tragedią o świecie, o losie człowieka, o zej­ściu do piekła i odrodzeniu się. Oczywiście pod warunkiem, że nie traktuje się go wyłącznie ja­ko wyciskającej łzy historii o starym ojcu skrzywdzonym przez okrutne córki. Nie to jest głów­ną treścią tej tragedii. Szekspir mógł równie dobrze użyć jakiejś innej sprężyny działania dla ak­cji, aby pokazać, że świat osza­lał i aby strącić swego, antypa­tycznego zresztą i niemądrego bo­hatera z władczych wyżyn na dno upadku, w którym dopiero poznaje on życie i jego sza

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Tragedia o końcu świata

Źródło:

Materiał nadesłany

Życie Warszawy Nr 67

Autor:

August Grodzicki

Data:

20.03.1962

Realizacje repertuarowe